Pani Ewa

Spotkałem Ewę przypadkiem na ulicy. Właściwie to wpadliśmy na siebie w tłumie w centrum miasta. W ostatniej chwili gdy kątem oka spostrzegłem przed sobą kobietę wyciągnąłem ręce i ująłem ją za ramiona. Gdy popatrzyłem ze zdziwieniem stwierdziłem, że trzymam Ewę, moją znajomą z pracy z przed paru lat. Nasze twarze nagle się rozjaśniły.
– Dzień dobry – powiedziałem – co za spotkanie.
Była piękną, zgrabna kobietą o nienagannej sylwetce, ubranej elegancko, przyjemnością było patrzeć na nią. Poruszyła się lekko, z wdziękiem i swobodnie.
– Och przepraszam, o mało co, a bym cię stratowała.
– Właśnie, powiedziała, uśmiechnęła się jakby z przymusu,
– Co u ciebie słychać? A może masz ochotę na kawę, zapraszam, porozmawiamy , -uśmiechnąłem się zapraszająco,
– Dobrze zgodziła się, ale tylko na kilka minut, -spojrzała na zegarek – ma jakieś półgodziny, jestem umówiona.
Rozejrzałem się po ulicy.
– Popatrz może tutaj wstąpimy – wskazałem na szyld kawiarni po drugiej stronie ulicy.
– Dobrze, zgodziła się i odwróciła z wdziękiem, zerknąłem na jej zgrabne nogi, na buty z wysokimi obcasami.
Weszliśmy zamówiłem dwie kawy, i wodę, na ciastka nie miała ochoty. Zaczęliśmy rozmowę, pytania o starych znajomych z pracy. Powiadałem, że u mnie bez zamian.
– A co u ciebie – spytałem – masz kogoś?
Uśmiechnęła się, wzięła oddech, po czym po chwili powiedziała od niechcenia
– Mam kilku, na zmianę- zawiesiła głos i patrzyła na mnie uważnie i spokojnie.
Nie wytrzymałem jej spojrzenia, odwróciłem wzrok i powiedziałem zmieszany
– Nie dziwie się taka piękna kobieta.
– Tak? Tobie też się podobam?- zapytała kokieteryjnie
– Oczywiście- odparłem, odzyskałem pewność siebie, spojrzałem w jej oczy z uśmiechem.
– Masz na mnie ochotę? – spytała z nad filiżanki kawy
– Ogromną – brnąłem dalej, lekko rozbawiony i poczułem że ta rozmowa mnie wciąga.
– Ale ja mam szczególne upodobania, powiedziała
– Jeżeli chodzi o mężczyzn?- spytałem,- nie jestem w twoim typie?
– Jeżeli chodzi o sposób uprawiania miłości – zawiesiła głos, patrzyła na mnie uważnie, jej twarz stała poważna, a głos stanowczy – wiesz co to jest BDSM?
Byłem zaskoczony, jej słowami, jej głosem, spojrzeniem, przeszedł mnie dreszcz niespodziewany, jakby niepokój, przeczucie, które nosiłem w sobie.
– Wiem , zaglądam do internetu, nawet oglądałem jakieś filmy – odpowiedziałem i nie pamiętam, czy głos mój drżał, czy panowałem nad swoja twarzą.
– Masz moją wizytówkę – mówiła sięgając do torebki – muszę już iść – uśmiechnęła się – jak będziesz miała ochotę zadzwoń. Pa .
Uniosłem się, kiedy wstawała i zaraz usiadłem, gdy odchodziła patrzyłem jak się oddala swoim kuszącym lekkim, rozkołysanym krokiem.
Zadzwoniłem jeszcze tego samego dnia. Usłyszałem jej głos w słuchawce. Czułem podniecenie i napięcie jak nowicjusz. Poprosiłem ją o spotkanie. Po chwili milczenia usłyszałem stanowczy głos:
– Bądź jutro o godzinie …. piętnastej,
– Może później – zaproponowałem
– Powiedziałam o piętnastej – powtórzyła zdecydowanie, bez irytacji
– Ale…. – chciałem wyjaśniać, jednak – dobrze będę – zdecydowałem się natychmiast
– Adres jest na wizytówce -usłyszałem w słuchawce, poczym rozłączyła się.
Emocja powoli ustępowała. Zastanawiałem się czy nie zrezygnować ze spotkania. Po czym przejrzałem kalendarz i postanowiłem zmienić plan jutrzejszego dnia.
Przyjechałem na miejsce dziesięć minut przed piętnastą, wysiadłem, wziąłem kwiaty i powoli podszedłem do furtki. Stałem przed ładnym domkiem, za wysokim żywopłotem. Zadzwoniłem punktualnie o piętnastej. Emocje moje rosły z każdą chwilą, czułem pulsowanie krwi w skroniach, niepewność tego co może zdarzyć się za chwile. Usłyszałem szczęk odsuwającej się zasuwy furtki, popchnąłem ją lekko. Naprzeciwko mnie otworzyły się drzwi. W drzwiach stała Ewa ubrana na biało, w spódnicy i obcisłej bluzce-gorsecie. Miała odsłonięte opalone ramiona. Włosy czarne upięte w koński ogon. Na nogach miała sznurowane buty na wysokim obcasie. Jej sportowa , elegancka sylwetka sprawiała że trudno było oderwać oczy. Podszedłem i wyciągnąłem rękę z bukietem kwiatów. Popatrzyła , uśmiechnęła, ale nie wzięła kwiatów.
– Włóż je do wazonu powiedziała
Odwróciła się i weszła pierwsza, wszedłem za nią zamykając drzwi. Weszliśmy do przestronnego salonu
– Tu jest wazon – pokazała ręką – woda jest w kuchni, wstaw kwiaty – mówiąc to usiadła w fotelu.
Wziąłem wazon i wyszedłem, gdy wróciłem zastałem ją siedzącą ze szpicrutą w ręku, wskazała nią miejsce gdzie mam postawić wazon. Gdy go postawiłem pokazała mi szpicruta miejsce na środku salonu. Zrozumiałem że mam tam stanąć. Poczułem się dziwnie, niepewnie. Patrzyła na mnie uważnie, groźnie. Czułem jak mój uśmiech gaśnie.
– Wiesz na co się zdecydowałeś?
– Chyba tak, nie jestem pewny
– Będziesz moim niewolnikiem – mówiła spokojnie – weź ten kontrakt do ręki i przeczytaj głośno
Zacząłem czytać, czułem narastające podniecenie i jednocześnie obawę, a nawet strach, który podniecał mnie jeszcze bardziej. Miałem ochotę przerwać tę zabawę i jednocześnie byłem jej ciekawy. Mój głos stawał się coraz bardziej uroczysty, tak jak bym składał przysięgę. Gdy skończyłem czytać, miałem już opuszczoną pokornie głowę. Widziałem jej nogi, buty i szpicrutę która stukała po cholewkach. Po chwili usłyszałem jej głos
– Podpisz! – zabrzmiał stanowczo i pewnie, jakby wiedziała że podpisze.
Podszedłem do stołu gdzie leżało pióro i podpisałem zgodę na dwa miesiące tresury i posłuszeństwa, stawiania się na każde wezwanie, zaprzestanie wszelkich kontaktów erotycznych z innymi kobietami, samo zaspakajanie tylko po uzyskaniu zgody mojej Pani. Poczułem, że odtąd nawet moje emocje będą pod kontrolą Pani Ewy, Pani moich emocji. Staje się zabawką, przedmiotem, którym Ona może się zabawiać według własnego uznania. Nie wiedziałem na co się decyduje! Czułem tylko wewnętrzny mus. Potrzebę nowych doznań, a jednocześnie jakiś tajemniczy czar Ewy, Pani Ewy, pchał mnie w jej objęcia.
Wstała i podeszła do mnie. Patrząc na mnie dumnie i uważnie, śledząc mój wyraz twarzy. Zobaczyłem błysk w jej oku i nagle poczułem silne uderzenie w twarz. Byłem zaskoczony! Do moich uszu doszedł głośny jej krzyk
– Śmiesz stać w mojej obecności? Na kolana ty śmieciu!
Zareagowałem odruchowo. Opadłem szybko na kolana i pochyliłem głowę. W tym samym momencie poczułem szpicrutę na swych plecach. Ostry piekący ból sparaliżował mnie. Skurczyłem się, wtuliłem głowę w ramiona.
– Zapamiętaj sobie kundlu niemyty, że zostaniesz ukarany za każde swoje przewinienie! Rozumiesz?
– Tak rozumiem – wyszeptałem – rozumiem Pani
– Rozbierz się, zobaczymy jak wyglądasz!
Rozebrałem się do naga.
– Co to za bałagan? – spytała groźnie pokazując na moje rozrzucone ubranie
Zacząłem szybko i staranie układać swoje rzeczy, usłyszałem świst szpicrut. Jednak tym razem cios nie spadł na mnie. Odczułem ulgę, a jednocześnie narastający strach przed tym co mnie czeka dalej. Pani Ewa chyba zauważyła mój strach. Zerkając kątem oka spostrzegłem jej uśmiech pełen satysfakcji i pewności siebie. Ku własnemu przerażeniu poczułem, że rośnie moje podniecenie. Mój członek zaczął sztywnieć. Byłem nagi nie mogłem tego ukryć, chociaż chciałem. Triumfowała , ja czułem, że z każdą chwilą jestem pod jej silniejszą władzą. Czułem się upokorzony i bezradny. Klęczałem tak przed nią nagi, ze spuszczoną głową i wyprężonym kutasem.